M BRUSH BY MAXINECZKA – pędzle za prawie 2000 zł – czy warto?

Jako, że nałogowo kupuję pędzle do makijażu tak musiałam mieć i te od Maxineczki.

Wtedy jeszcze oglądałam YT i oczywiście kupowałam ” wszystko” z poleceń.

Pędzle Maxineczki dostępne są na Minti Shop pojedynczo oraz w zestawach.

https://mintishop.pl/product-pol-20788-M-Brush-by-Maxineczka-zestaw-21-pedzli-COMPLETE-SET-II.html

Produkowane w Japonii i mają pozłacane skuwki.

Koniec końców kupiłam cały zestaw czarnych pędzli, czyli 21 sztuk.

Używam je od prawie 2 lat, myję mydłem Protex i suszę w osłonkach.

To są chyba jedyne pędzle z którymi obchodzę się jak z jajkiem bo szkoda mi ich. Cały zestaw kosztuje prawie 2k, trochę sporo.

I tak po tych 2 latach mogę stwierdzić, że owszem są milusie i super się nimi maluje…..

jednak….

Jednak są minusy, które jak dla mnie drugi raz by mnie nie skusiły do zakupu tych pędzli.

Każdy pędzel ma wygrawerowane M pozłacane, full wypas 🙂

I powiem szczerze, że dla mnie to największa klapa tych pędzli, bo w pierwszej edycji te złote literki starły się bardzo szybko a z drugiej edycji gdzie niby złota literka była pokryta grubą ” przezroczystą” wartswą czegoś to wygląda to kiepsko jak na tak drogie pędzle.

Ja wiem, że Maxineczka pewnie chciała aby było na bogato itd ale moim zdaniem ta literka złota jest bez sensu, bo się ściera albo wygłada brzydko zaklejona a nie oszukujmy się za tą złotą literkę my konsumenci płacimy dosyć spore pieniądze.

Pędzle w użyciu są super fajne. To trzeba przyznać. Chociaż są dwa modele które mnie mocno zawiodły swoją żywotnością 🙁

Jeden do pudru – linieje strasznie!

Drugi do oka – wygląda jak miotła pomimo tego, że dbam i staram się, aby był jak najdłużej śliczny.

Reszta pędzli jest nadal w super stanie.

Także z tymi pędzlami mam takie love-hate relationship. Z jednej strony je lubię, bo naprawdę są miękkie i fajnie się nimi pracuje. Z drugiej szkoda mi ich używać bo takie drogie i te literki się zmywają i włosie z pudrowego pędzla wychodzi i do oka się roztrzepał 🙁

Niestety burgundowej kolekcji już nie kupię, bo jest mnóstwo fajnych tanich pędzli których nie będę się bała używać.

Ewentualnych kolejnych pędzli też nie zamierzam kupować, bo moim zdaniem są stanowczo za drogie a niestety nie czuję tego jak na nie patrzę.