Paleta rozświetlaczy GlamGlow – hit czy kit?

GlamGlow najbardziej kojarzy mi się z ich słynnymi maseczkami do twarzy, dlatego jak zobaczyłam w internecie, że w swojej ofercie mają teraz paletę rozświetlaczy to byłam do niej dosyć sceptycznie nastawiona.

Jednak nie byłabym sobą, gdybym jej chociaż nie zobaczyła na żywo, aby się przekonać osobiście.

Zacznę od tego, że jest to pierwsza paleta rozświetlaczy tej marki.

Paleta składa się z trzech różnych rozświetlaczy: jasny, średni i ciemny. Tak można je określić na pierwszy rzut.

GlamGlow

Są to kolory normalne, bez  różowych czy niebieskich jakie są teraz powszechne w nowościach.

Tym co odróżnia od razu ten produkt jest to, że zawiera on kwas hialuronowy przez co ma sprawić, że nasza cera będzie jeszcze bardziej promienna.

Tak zapewnie producent.

Paleta dostępna jest w Sephora Polska w cenie 169zł i jej opakowanie jest całe gumowe i różowe!!!

Gdy pierwszy raz użyłam tych rozświetlaczy to przepadłam, pozytywnie.

GlamGlow
GlamGlow

Są tak niesamowicie piękne na skórze, tak gładkie i tworzą mieniącą się taflę.

Dają efekt mokrego rozświetlacza. Piękny mokry efekt.

Dodatkowo paleta pachnie jak te różowe mgiełki z GlamGlow do utrwalania makijażu, czyli mega słodko, jednak zapach nie jest długo wyczuwalny i męczący na skórze.

Jeśli zastanawiacie się nad tym produktem to powiem, że nie ma sensu i warto kupić!

Efektem przebija moje ukochane rozświetlacze z Becca!