Wibo x Zmalowana #mychoicewibo – first impression

Paleta marki Wibo we współpracy ze Zmalowana Marta Parciak od jakiegoś czasu dostępna jest w sprzedaży w sieci Rossmann. Jest to moja pierwsza paleta tej firmy, w sumie chyba nigdy nic tej firmy nie używałam ponieważ odkąd pamiętam kosmetyki typu: cienie, korektory, tusze z drogerii mnie uczulają.

Paletę tą kupiłam pod wpływem impulsu i przyznam szczerze, że przez kilka dni bałam się jej użyć. Jednak dziś przyszedł czas, aby się z nią zmierzyć.

Paleta wykonana jest z plastiku, ma duże lusterko. W środku znajdziemy rozświetlacz oraz 6 cieni. Wszytskie te produkty są w wyjmowanych wkładach, więc można dokupić jak się coś skończy albo zamienić na inne cienie tej firmy ale wtedy moim zdaniem traci sens paleta autorska.

Przy robieniu zdjęć swatchy cienie i rozświetlacz mnie nie powaliły na kolana. Niby rozcierały się ładnie, jednak nie było wielkiego wow jak w przypadku palet innych firm.

Gdy dziś zaczęłam się nimi malować to przyznam, że pozytywnie mnie zaskoczyły. Matowe cienie ładnie się blendowały i łączyły ze sobą. Świecące : jasny niebieski oraz jasny zielony bardzo fajnie kleiły się do powieki przy użyciu pędzla suchego i mokrego. Niestety ciemny niebieski no cóż… próbując go nałożyć na tą samą bazę co pozostałe cienie niestety nie chciał się ładnie przykleić ani na sucho ani na mokro i do tego zrobiły się na tym cieniu tylko brzydkie plamy, nie chciał się rozierać, nawet gdy próbowałam go wklepać palcem to nie było to czego oczekiwałam.

Rozświetlacz jest całkiem ładny na skórze choć dla mnie wygląda na brudny. Gdy oglądałam go w akcji na internecie jak i podczas nakładania na siebie nie spodobał mi się.

Cienie podczas pracy z nimi mocno się osypują w opakowaniu.

Niestety też nigdzie na opakowaniu nie ma informacji, że produkty jest nie testowany na zwierzętach. Jednak z tego co wiem to cała marka nie jest cruelty-free.

Niestety tak jak się obawiałam po chwili moje oczy zaczęły łzawić więc ja tej palety już więcej nie będę używać.